Seryjny silnik o zmiennym stopniu sprężania - NFM | Wynajem długoterminowy samochodów i zarządzanie Flotą
listopad 2016

Seryjny silnik o zmiennym stopniu sprężania

Silnik Infinity Silnik Infinity

Japoński koncern Infiniti planuje wprowadzenie pierwszego na świecie seryjnie produkowanego silnika o zmiennym stopniu sprężenia mieszanki. Jednostka była prezentowana podczas paryskiego salonu samochodowego Mondial de l’Automobile w październiku br.


Silnik nosi nazwę VC-T (Variable Compression-Turbocharged), co jednoznacznie wskazuje technologię w jakiej jest wykonany. Dwulitrowy turbodoładowany czterocylindrowy silnik ma się znaleźć w modelach Infiniti QX50 które pojawią się w 2018 r. Nad podobną jednostką wcześniej miał pracować Saab, jednak to Infinity zrobił krok naprzód we wdrażaniu technologii.

W tej chwili sprężanie mieszanki w cylindrze to specyficzny kompromis – wybór między maksymalną wydolnością jednostki i kwestiami ekonomicznymi. 

Seryjny silnik o zmiennym stopniu sprężania

Szukając mocy można było ustawić kompresję mieszanki w jednostce odpowiednio wyższej, ale wiadomym jest, że  odbija się to na spalaniu. Innym ważnym aspektem są samozapłony, do których może dochodzić przy zbyt wysokim stopniu sprężania. Technicznie wygląda to obecnie tak, że silnik benzynowy pracuje bez przerwy i nawet przy niskiej prędkości, we wszystkich cylindrach mieszanka podpalana jest za pomocą… iskry. W klasycznych jednostkach stopień kompresji jest stały i wynosi około 10:1 dla samochodów osobowych i 13:1 pojazdach sportowych. Za sprawą wynalazku Nissana ma to ulec zmianie i tłoki w cylindrze będą mogły sprężać mieszankę w różnych proporcjach. Mieszanka ma płynnie zmieniać się w zakresach od 8:1 do 14:1. Dodatkowo, zależnie od okoliczności na drodze programowany sterownik wtrysku będzie dobierał optymalny stopień sprężania. 

Jednostka została okrzyknięta, na razie tylko przez twórców, jako kolejny kamień milowy w rozwoju silników benzynowych. Nissan dowodzi, że technologia zmiennego sprężenia mieszanki daje 2.0-litrowemu silnikowi identyczną moc i moment obrotowy jak w silniku 3.0 V6 (tej samej marki). Jednostka ma posiadać moc 265 koni, a jednocześnie spalać o 27% benzyny mniej w stosunku do wspomnianego silnika. Nowa technologia ma dociążyć silnik tylko o 10 kilogramów. Producent twierdzi, że spędził 20 lat badając i rozwijając skomplikowane elementy opracowywanego silnika.

W ostatnich latach szczególnie popularne stały się elektryczne jednostki, ale klasyczne silniki benzynowe nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Przed producentem najważniejszy test czyli działanie nowego silnika w codziennym użytkowaniu i jego stopień awaryjności jednostką mało awaryjności.

Źródło: Moto Onet